World of Warcraft: Legion - bez niespodzianek

Roztrzaskane Wyspy, grobowiec Sargerasa, miasta elfów, legowisko Neltariona i osady Vraiuklesów, Gul'Dan i Azshara, Alleria i Turalion, łowcy demonów - i tak dalej, i tak dalej. Czytając listę bohaterów i miejsc, które będziemy musieli odwiedzić, pomyślałem - tego właśnie chciałem po Cataclysm. Stary dobry Warcraft, bez tych wszystkich niespodzianek w postaci mgły i alternatywnych światów.

 

Konflikt pomiędzy ludami Azeroth a Blazing Legion jest osią uniwersum od czasu premiery Warcraft III: The Reign of Chaos. Pamiętam, że czytałem opis nowej oprawy, gdy gra była instalowana na komputerze. To było coś. Banalna wojna pomiędzy dwoma standardowymi rasami fantasy stała się miernym epizodem znacznie bardziej epokowych wydarzeń. Metzen drastycznie poszerzył zakres uniwersum, nadając ton na kolejne półtorej dekady.

Więc kiedy winiarze krzyczą "geez, znowu te demony, blitzom zabrakło wyobraźni!!!!11″ mam ochotę powiedzieć idźcie do diabła z tym miejscem. Po pierwsze, w MoR istniały odstępstwa od głównych rozgałęzień fabularnych, istniało alternatywne uniwersum Drenoru. Jeden eksperyment się udał, drugi nie. Po drugie, wiele z tego, co zostało wczoraj ogłoszone na Gamesconie, było wyczekiwane i dyskutowane przez graczy od lat. Weźmy na przykład Emerald Dream. Jeszcze w 2003 roku, na rok przed premierą gry, Tigol mówił o lokacjach Emerald Dream jako możliwym endgame. Ten sam wątek został przedstawiony jako kluczowy dla prawie wszystkich rozszerzeń. Alleria i Turalion - o tej parze nikt nie słyszał od czasów Warcrafta II, a tu powracają. Shattered Islands są obecne w lore już od ponad roku. Sarumar, elfy i Azshara to wyraźne nawiązanie do War of the Ancients.

Krótko mówiąc, wszystkie elementy fabuły World of Warcraft: Legion były omawiane i planowane już od czasów TVS - pamiętacie ten wyciek planu lokacji i poziomów z 2007 roku? Co więcej, wiele rzeczy twórcy mieli już zaimplementowanych w formie. Eksploratorzy wspięli się na Szmaragdowy Sen aż do "Cataclysm". Po co więc marudzić, że Blitzowi zabrakło wyobraźni? Tak, pakują do tego addonu prawie wszystkie atuty, ale kto powiedział, że nie było tego w ich planach pięć lat temu? Tak, jasne, Illidan to overkill, ale do wskrzeszonych headguardów można się już przyzwyczaić.

Więc jeśli chodzi o lore, jestem bardzo zadowolony z tego, co mamy w zanadrzu. Jeśli implementacja questów będzie taka sama jak w MoR, to wszystko będzie super. Co prawda, jak pisałem w poprzednim poście, to nie wystarczy, aby gra była stabilna na dłuższą metę. Potrzebujemy poważnych zmian w rozgrywce.

Nie wiem jak wy, ale ja nie miałem wielkich nadziei na nic drastycznego. A więc to się stało naprawdę. Na pierwszy rzut oka, artefakty wyglądają dobrze. Kolejna płaszczyzna rozwoju postaci na mapie. Tylko jak na razie nie jest jasne, jak to będzie realizowane. Garnizony również wyglądały jak nowy samolot rozwojowy. To okazało się, że wszyscy widzimy dobrze. A jeśli każdy paladyn będzie biegał z Ashbringerem..... Poczekajmy więc na betę, a jeszcze lepiej na premierę. Nowa klasa heroiczna? Cóż, to zabawi altów na jakiś czas. Może ktoś w to zagra. I co z tego? Co nowego?

Gra pozostaje bez zmian. Poziomowanie zawartości, questy, potem 5ppl i raidy. Gwizdki jak peth bitwy, osiąga i rolnictwa setną część kopca. Może dla nowych graczy jest to ciekawe, ale dla takich starych wyjadaczy jak ja to wszystko jest już nudne. I teraz jestem w grze tylko trzyma raidy z Static.

Jak dla mnie zmiana nie jest warta czekania. Wydaje mi się, że World of Warcraft czekają dwa scenariusze. Po pierwsze - deweloper kontynuuje eksploatację obecnej koncepcji, rwąc addony "nowy kontynent - questy - lochy - raidy", gęsto zaangażowane w farming i grindowanie reputacji, mobów i odznak. Dodatki będą powstawać częściej, aby zdjąć pieniądze ze szczytów wydawniczych dla gry i kilkumiesięcznego abonamentu. W końcu gra skurczy się do liczby odbiorców, z której najbliżsi konkurenci, tacy jak SWTOR, są całkiem zadowoleni - kilkaset tysięcy wiernych fanów. W zasadzie nic w tym złego, nawet pierwszy Everquest jest nadal grany, a gra ma ileś tam lat. W ramach tego scenariusza możliwe jest nawet robienie sztuczek z uchem, takich jak uruchamianie starych wersji gry.

Drugi scenariusz zakłada bardziej drastyczne zmiany. Powiedzmy, że w następnym dodatku spotkamy Sargerasa na jednym z opanowanych przez niego światów i rozwiążemy jego problem raz na zawsze. Ten rozdział w historii wszechświata zostanie zamknięty. Po tym nastąpi pełny restart projektu na nowym silniku graficznym i z nowym gameplayem. A fabuła, pytacie? W końcu, jeśli Upadły Tytan zostanie pokonany, co robić dalej?

Kilka lat temu pisałem o tym, że w uniwersum Warcrafta istnieje o wiele większy konflikt - Tytani i Starożytni Bogowie. W istocie bowiem Sargeras jest jednym z Tytanów i w tym świetle jego problem jest wewnętrznym problemem rasy Tytanów. A Starożytni Bogowie to rasa kosmicznych pasożytów, z którymi Tytani nigdy nie byli w stanie sobie poradzić. I jest tu dużo miejsca na obrót.

Jeśli chodzi o rozgrywkę - tu również nie jest źle. Doświadczenie ostatnich projektów MMO pokazuje, że jest jeszcze pole do manewru i gatunek jest wcześnie pogrzebany.

W każdym razie, każdy kto twierdzi, że franczyza to ślepy zaułek jest w wielkim błędzie. W IP zainwestowano dwie dekady i Bóg wie ile milionów dolarów, co przyniosło im światowy sukces i sprawiło, że firma znalazła się w czołówce branży. Trzeba być kompletnym idiotą, żeby to wszystko wydrenować. Na podstawie faktu, że obecnie powstaje film na jego podstawie, można stwierdzić, że mają napoleońskie plany. Pytanie tylko, w jakim charakterze franczyza będzie istnieć. Jako seria filmów, przestarzała gra z kilkuset tysiącami fanów, jako radykalnie nowy projekt MMO, czy ogólnie jako forma cybersportu.

Co do moich osobistych planów - na pewno kupię dodatek, nawet pudełkową edycję kolekcjonerską. I znowu, oprawa Legii podoba mi się bardziej niż cokolwiek innego. Ostatnim razem byłem tak podekscytowany, gdy ogłoszono Cataclysm. Wtedy na pewno w niego zagram i pójdę na raidy. A potem, za kilka miesięcy, pożegnać się. Może do "galaktyki daleko, daleko", a może do New Eden. Co by nie mówić o winiarzach - wciąż jest wystarczająco dużo dobrych projektów MMO.