BlizzCon nadchodzi

W dniach 6-7 listopada tego roku odbędzie się wydarzenie, na które czekają wszyscy miłośnicy gier Blizzarda - BlizzCon. Na drugi dzień firma opublikowała harmonogram konwentu. Pewnie już go widzieliście, ale myślę, że warto przyjrzeć się nieco bliżej temu, co jest tam narysowane. Szczególnie jeśli chodzi o World of Warcraft, bo wszystko inne mało mnie interesuje.

 

Nie licząc turnieju na arenie, na prezentację gry przeznaczono w sumie 4,5 godziny, z czego godzinę poświęcono na film Road to Legion. Dla porównania - na Blizzconie w 2009 i 2011 roku, kiedy to zaprezentowano odpowiednio Cataclysm i Mists of Pandaria, WoWowi poświęcono ponad osiem godzin. Innymi słowy, mamy do czynienia ze znacznym skróceniem czasu prezentacji jednej z czołowych gier firmy. Zwłaszcza, że World of Wacraft: Legion został w zasadzie zapowiedziany w sierpniu. Idealnie byłoby, gdybyśmy mieli coś epickiego, co sprawiłoby, że publiczność znów uwierzyłaby w tę grę. Ale nic takiego nie zaobserwowano. Swoją drogą, line-up wydarzeń też nie wzbudza ciekawości. "Prezentacja ogólna", "Q&A", "Systemy gier". Nie ma żadnych wskazówek, aby dać odczuć, że jest to alfa lub beta.

Z harmonogramu wynika, że nacisk położony jest na dodatek StarCraft II oraz HoS. Mistrzostwa i tak dalej. Myślę, że sierpniowa zapowiedź była zrobiona po to, żeby odciążyć harmonogram Blizzconu także dla innych gier. Moje przewidywania - na konwencie zaprezentują nowy zestaw pięknych screenshotów, trochę więcej informacji o artefaktach, może coś o lore i tak dalej, drobiazgi. Może ogłosić datę rozpoczęcia beta testów. Wieści o patchu 6.2.3 i nowym sezonie arenowym są dla tych, którzy jeszcze tam są, przynajmniej przez kolejne pół roku od wydania patcha, wskazówką do gry w WoD. Jawne i ukryte (valor, hello) nerfy DAC, cross-realm mifics, sugerują, że bliz zaczął pracować nad retencją. Taktyka, którą stosują zawsze wtedy, gdy główny wyścig PvE się kończy i jest cel, aby utrzymać w grze tych, którym oryginalna trudność myfic już nie dorównuje.

Wnioski są proste - WoW rezygnuje z pozycji głównej krowy z pieniędzmi. Stawiając na inne projekty. Nie mogę powiedzieć, że jest to niespodziewane. Już kiedyś pisałem, że bliz będzie stawiał na relatywnie małe projekty tym samym deversyfikując ryzyko finansowe i zmniejszając wpływ WoW na przepływy finansowe. Tendencja ta będzie się utrzymywać. Przewidywanie przyszłej sytuacji w grze nie jest trudne. Dalszy spadek oglądalności, któremu towarzyszyć będą szczyty związane z dodatkami lub większymi łatkami zawartości. Oczywiście zapaści nie będzie, bo gra ma aż nadto kibiców i nawet tacy "emerytowani do rezerwy" jak ja wrócą na chwilę do gry, żeby "popatrzeć". Ostatecznie wszystko sprowadza się do wersji SWTOR, kiedy grę zaludnia kilkaset tysięcy wiernych fanów, aktywnie działają sklepiki ze skinami, wierzchowcami i boostami doświadczenia, a twórcy regularnie aktualizują graczy treścią fabularną, której przejście zajmuje kilka tygodni. I nie ma w tym nic złego, bo nie można eksploatować koncepcji przez tyle lat, wprowadzając do niej kosmetyczne zmiany.

Oczywiście, może twórcy mają w kieszeni jakiegoś żartownisia, ale na razie wygląda to tylko na film. Chociaż, kto wie...